Wyburzone w 2011

dyskusje o bunkrach i eksploracji ruin
Awatar użytkownika
Jagi
Posty: 1523
Rejestracja: 15 sie pn 2005, 12:00 am
Facebook: 3C
Kontakt:

Wyburzone w 2011

Post autor: Jagi » 04 sty śr 2012, 7:50 pm


Awatar użytkownika
Panna Joanna
Posty: 375
Rejestracja: 02 sie sob 2008, 12:00 am
Facebook: świdwin/warszawa

Post autor: Panna Joanna » 05 sty czw 2012, 11:21 am

W ostatnich latach nasila sie zjawisko niszczenia zaniedbanych i zapomnianych zabytkow w roznych miejscach w Warszawie, zwykle odbywa sie to bez jakiegokolwiek rozglosu, czesto przypadkiem zwracamy uwage na zanik jakiegoś budynku na ulicy, ktorego nie ma komu bronic, poniewaz jego zabytkowy charakter nie jest oczywisty dla kompetentnych wladz.
Sprawa ich ratowania nie jest latwa, czesto ich zniszczenie jest najlatwiejszym rozwiązaniem. Ale trzeba probowac, a przynajmniej dokumentowac poki jeszcze stoją. Przedstawiam tu kilka zdjec obiektow ktore zniknely w latach 2008 - 2011. Cześc to niemieckie schrony z 1944 r. (za informacje o dacie ich powstania dziekuje p. Jakubowi Jakubowskiemu, autorowi artykulu o schronach przeciwpartyzanckich w Warszawie, Odkrywca 11/2010) ktore wzmocnily mur wytworni amunicji nr. 1 kolo fortu Bema, bronily one dostepu do wytworni od strony lasku na Kole, napotkac je mozna bylo za linią kolejową idąc wzdluz plotu Wojskowych Zakladow Lotniczych w kierunku Alei AK. Osobiście czestokroc przejezdzalem kolo nich rowerem, gdyz bylo tam wygodne polączenie ze ściezką rowerową wzdluz Alei AK. O prawdpodobienstwie ich zniszczenia dowiedzialem sie dopiero pod koniec 2007 r. z forum internetowego Warszawa wojenne tajemnice i postanowilem je uwiecznic. Mam nadzieje ze zdjecia choc odrobine oddają pewien specyficzny klimat tej okolicy, gdzie czas sie zatrzymal, az wkroczyla budowa slynnej ostatnio szosy S8. Nie wypowiadam sie na temat : co mozna bylo zrobic by je ocalic, ale z drugiej strony nie byly specjalnie wielkie, moze nie bylyby az taką przeszkodą ? Mam wrazenie ze rozwalono je niejako "hurtem". Procz tego prezentuje takze fotografie zniszczonych w ciągu ostatnich 2-3 miesiecy rosyjskich koszar piechoty, siegających czasu sprzed 1914 r. Przyznaje, z kolei na nie zwrocilem uwage dopiero dzieki wizji lokalnej po zapoznaniu sie z Planem Parku Kulturowego XIX-wiecznej Twierdzy Warszawa autorstwa Przemyslawa Boguszewskiego i Katarzyny Palubskiej. Jak mowi porzekadlo;czego oczy nie widzą, tego sercu nie zal, stąd warto jest czasem wybrac sie na poszukiwania takich gmachow, by zrozumiec ze są wazne. Przypadkowo przejezdzając autobusem przez Powązkowską, na wysokości Powązkowskiej 44 od razu zauwazylem brak cześci koszar, tym bardziej ze sam fotografowalem je w zeszlym roku, nie?le sie prezentowaly przy ladnej pogodzie. Zwracam uwage na ich charakterystyczny ksztalt niski, obszerny budynek, duze okna, przypory i nieodlączny daszek z zelaznym motywem dekoracyjnym, takie daszki mozna zobaczyc na licznych budowlach Twierdzy Warszawa, w koszarowcach w Zegrzu, Modlinie, Lomzy a pewnie stoją / lub staly gdzieś w Omsku czy Irkucku, takich jak Warszawa przed 1914 r. centrach okregow wojskowych imperium. Niestety kolejny ślad po fascynującej cywilizacji upadlej w 1917 r. przestal istniec. Zamierzam przyjrzec sie sytuacji drugiej cześci koszar, ktore jeszcze stoją. Moze uda sie dowiedziec jaki bedzie ich los i wcześniej temu zapobiec ?
P.Burdek


Polecam stronke, nie dośc ze naprawde ciekawa to zaszczepia troche wiary w ludzi, ze moze jeszcze nie wszystko stracone.Warszawa jest specyficznym miastem i wiem, ze ciezko ją polubic ale nie mozna jej odmowic olbrzymiego bagazu historycznego i magii.W warszawie trzeba sie zakochac:p


http://www.maslaw.org.pl/pl/projekty/tu-bylo-tu-stalo

a jak ktoś ciekawy to link do forum, gdzie są fajne foty z warszawskiej pragi i duzo duzo fot budynkow ocalalych podczas wojny.

http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=863712
See You Spece Cowboy ;)

Awatar użytkownika
trefl
Posty: 3983
Rejestracja: 15 sie pn 2005, 12:00 am
Facebook: Klasa Trzecia Ce
Kontakt:

Re: Wyburzone w 2011

Post autor: trefl » 14 mar śr 2012, 11:25 am

http://extremalne.interia.pl/obyczaje/m ... 41365,4558

Skład specjalny nr 3003 był jednym z najbardziej tajemniczych budowli w Polsce. W specjalnych bunkrach, ukrytych w lasach Ziemi Lubuskiej, Rosjanie przechowywali ładunki jądrowe. Niedawno nasze wojsko zaczęło jednak niszczyć superbudowlę z czasów zimniej wojny...

Krok milowy na drodze rozwoju fortyfikacji
Dla przypomnienia: w bazie niedaleko jeziora Buszno Rosjanie przechowywali ładunki jądrowe. Jej lokalizacja i przeznaczenie było jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic Układu Warszawskiego. Teraz huczy o niej na wszystkich portalach społecznościowych poświęconych fortyfikacjom. Powodem jest prowadzona na zlecenie wojska rozbiórka zabytkowych już obiektów.

- Przy odrobinie dobrej woli i stosunkowo niewielkich nakładach finansowych dawny skład atomowy mógł się stać turystyczną atrakcją gminy Sulęcin. Położony jest przecież w bezpośrednim sąsiedztwie MRU, 2 kilometry od jazu fortecznego na jeziorze Buszno. Obiekt "Granit", podobnie jak zamek w Międzyrzeczu, stanowi krok milowy na drodze rozwoju fortyfikacji. Mogło to być kolejne ciekawe miejsce województwa lubuskiego, stawiającego przecież na turystykę. Niestety, zostało bezmyślnie zniszczone - komentuje Jerzy Sadowski, znawca obiektów militarnych i autor licznych publikacji na ich temat.

Dewastacja bazy
W ostatnich tygodniach wyburzono m.in. schron typu "Granit", w którym Rosjanie prawdopodobnie przechowywali bardziej stabilne ładunki. Maskującą go skarpę szpeci teraz ogromna dziura, zaś elementy prefabrykatów, pręty zbrojeniowe i kruszywo piętrzą się na dawnym parkingu. Wcześniej rozebrano otaczające kompleks wartownie, "bunkry" z prefabrykatów i rampy przed dwoma największymi obiektami, wybudowanymi pod koniec lat 60. minionego wieku.

- Dewastacja bazy rozpoczęła się już po opuszczeniu jej przez Rosjan. Jej pierwszą odsłoną było kilkanaście lat temu wyburzenie domów mieszkalnych i garaży oraz rozszabrowanie wyposażenia schronów - opowiada Andrzej Chmielewski, regionalista i pasjonat historii z Międzyrzecza. Jak zaznacza Chmielewski, w latach 1967-1970 w ramach operacji "Wisła" na terenie naszego kraju powstały trzy takie składy, a wszystkie schrony-magazyny zbudowali polscy saperzy.

Pierwszy powstał w Brzeźnicy koło Jastrowia, drugi w okolicach Podborska pod Białogardem, trzeci zaś właśnie nad Busznem w pobliżu Trzemeszna Lubuskiego w gminie Sulęcin. Oficjalny kryptonim ostatniego obiektu to Skład Specjalny 3003, Rosjanie nazywali go "Wołkodar", natomiast miejscowi "Wilczą Bazą". W materiałach wojskowych występuje jako obiekt "Templewo", choć bliżej znajduje się przysiółek Templewko.

Tylko 12 generałów wiedziało
W czasach PRL o istnieniu atomowych magazynów wiedziało tylko dwunastu najwyższych rangą polskich generałów. Z akt odtajnionych przed kilkoma laty przez Instytut Pamięci Narodowej wynika, że na terenie naszego kraju Rosjanie mogli składować około 200 ładunków nuklearnych: głowic rakiet, pocisków artyleryjskich i bomb lotniczych. Najsilniejsze z nich miały po 500 kiloton. To ponad 30 razy więcej od siły bomby, zrzuconej przez Amerykanów 6 VIII 1945 r. na Hiroszimę.

Lubuscy miłośnicy fortyfikacji są oburzeni rozbiórką obiektów. Piszą o tym m.in. na portalu regionalnego dziennika "Gazeta Lubuska", który pierwszy napisał o wyburzaniu schronów. Temat podchwyciły inne media, między innymi publiczna telewizja. Jerzy Sadowski akcentuje, że w pobliżu znajdują się fortyfikacje centralnego odcinka Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, które każdego lata przyciągają dziesiątki tysięcy turystów z całego świata. W dodatku zaledwie kilkanaście kilometrów na północny-zachód od tego miejsca leży popularny kurort Lubniewice, zaś od południowej strony sąsiaduje z nim znany w całym kraju z jezior i joannickiego zamku Łagów.

- Obiekty nad jeziorem Buszno mogły być jednym z filarów turystyki fortyfikacyjnej w województwie lubuskim. Niestety, zostały bezpowrotnie zniszczone - ubolewa.

"Nie zajmujemy się turystyką"
Kompleks znajduje się na terenie nadleśnictwa Sulęcin. Jego szef Witold Wasylków zastrzega jednak, że dzierżawi go wojsko. Dlaczego zdecydowano się na rozbiórkę? - Chciałem zainteresować tymi obiektami różne władze i instytucje, ale bez żadnego skutku. Niebawem wojsko ma je nam oddać. Tymczasem my nie zajmujemy się turystyką, lecz gospodarką leśną. Dlatego armia ma zrekultywować teren - tłumaczy.

Przed dwoma laty z inicjatywy miejscowych władz w Sulęcinie odbyła się konferencja poświęcona "Wilczej Bazie". Urzędnicy zapowiadali przejęcie unikatowych budowli i ich zagospodarowanie na cele turystyczne. Jednak jedynym pokłosiem seminarium jest książka z artykułem Roberta Jurgi na temat atomowego składu nad Busznem oraz makieta w Domu Joannitów. Burmistrz Michał Deptuch tłumaczy bierność urzędu skomplikowaną sytuacją własnościową terenu, należącego do Lasów Państwowych i dzierżawionego od nich przez wojsko.

- Nie wiedzieliśmy, że na tym etapie przejęcie obiektów będzie już niemożliwe. Sprawę zaprzepaścił mój poprzednik, który mógł to zrobić po wycofaniu Rosjan. Jestem oburzony niszczeniem schronów, ale nie mam żadnych prawnych instrumentów, żeby temu zapobiec - mówi. Obiekty rozbierane są na zlecenie Rejonowego Zarządu Infrastruktury w Zielonej Górze. To wojskowa instytucja zajmująca się nieruchomościami.

Może uda się je kiedyś odrestaurować
Rzecznik lubuskiego RZI ppłk Jerzy Tomaszewski zaznacza, że wojsko ma przekazać leśnikom byłą bazę bez zabudowań. Dlatego od 1996 r. w trzech etapach wyburzono blisko 40 różnych obiektów. Teraz wojsko wydało 198 tys. zł. - Za te pieniądze można było przekształcić magazyny w turystyczny przebój - ubolewa Robert Jurga, który przygotował książkę na temat radzieckich magazynów atomowych.


Historia na wysypisku śmieci, czyli żelbetowe prefabrykaty schronu "Granit" czekające na przemiał /Odkrywca

Kierownik gorzowskiej Delegatury Urzędu Ochrony Zabytków Błażej Skaziński dowiedział się o sprawie od dziennikarza "GL". - Obiekty nie są wprawdzie objęte ochroną konserwatorską, ale - jak twierdzi - ze względu na ich unikatowy charakter wojskowi i leśnicy powinni skonsultować z urzędem planowaną rozbiórkę. Niestety, nie zrobili tego - rozkłada ręce. - Dwa największe magazyny typu "T 7" mają być zasypane. Jest więc szansa, że w przyszłości uda się je odrestaurować.

"Smocze zęby" pod ochroną
Błażej Skaziński ma kolejną dobrą informację dla miłośników lubuskich fortyfikacji. Centralny odcinek Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego - od pancerwerków Grupy Warownej "Körner" koło Staropola po Grupę Warowną "Schill" w pobliżu wsi Kursko - wpisane zostały do rejestru zabytków. Razem z nimi ochroną konserwatorską objęto "smocze zęby", szyby wentylacyjne i odwodnienia, obiekty hydrotechniczne, kopuły pozorne i pojedyncze stanowiska. - To było jedno z najtrudniejszych wyzwań w mojej karierze zawodowej. Wpis obejmuje kilkadziesiąt różnych obiektów. Niektórych nie ma na mapach geodezyjnych, dlatego zajęło nam to blisko rok - zaznacza. Konserwatorom pomagali miłośnicy fortyfikacji. Status zabytku ma być przysłowiowym parasolem chroniącym fortyfikacje MRU jako dziedzictwo kultury. Teraz za niszczenie obiektów grozi bowiem nawet pięć lat więzienia. - Będzie nam łatwiej walczyć o pieniądze na renowacje obiektów - dodaje Leszek Lisiecki, dyrektor Muzeum Bunkrów i Nietoperzy w Pniewie.

Dariusz Brożek

Artykuł ukazał się w "Odkrywcy" pod tytułem "Schrony pod Templewem do likwidacji, za to pancerwerki MRU pod ochroną"

Tytuł oraz śródtytuły pochodzą od redakcji portalu INTERIA.PL

ODPOWIEDZ