Zabojczy mit Czarnobyla

Awatar użytkownika
Zocik
Posty: 3591
Rejestracja: 31 lip pn 2006, 12:00 am
Kontaktowanie:

Zabojczy mit Czarnobyla

Post autor: Zocik » 05 sie śr 2009, 3:53 pm

http://www.polityka.pl/polityka/index.j ... &page=text

20 lat po awarii

Rozmowa z prof. Zbigniewem Jaworowskim, wybitnym specjalistą w dziedzinie skazen promieniotworczych.
Marcin Rotkiewicz

– Kiedy po raz pierwszy uslyszal pan o awarii w Czarnobylu?

Zbigniew Jaworowski: – 28 kwietnia 1986 r., po?nym popoludniem. W moim gabinecie w Centralnym Laboratorium Ochrony Radiologicznej (CLOR) w Warszawie sluchalem radia BBC. Wlaśnie wtedy Anglicy podali informacje, ze w Czarnobylu nastąpila powazna awaria w elektrowni atomowej.

Do tego momentu nic pan nie wiedzial o katastrofie?

Wiedzialem tylko, ze coś bardzo niedobrego dzieje sie za naszą wschodnią granicą. Kiedy rano tego dnia przyjechalem do CLOR, przed budynkiem czekala na mnie zdenerwowana asystentka. Do konca zycia nie zapomne jej slow: Sluchaj, przyszedl teleks ze stacji pomiarowej w Mikolajkach. Radioaktywnośc powietrza jest tam 550 tys. razy wyzsza niz wczoraj. Nasz parking tez jest silnie skazony!

Pierwsza myśl?

Wojna atomowa.

Od razu najgorsze?

Tak, natychmiast. Bylem na to nastawiony. Od ponad 20 lat intensywnie zajmowalem sie przygotowywaniem systemu ochrony ludności Polski przed skutkami ataku jądrowego.

Co pan zrobil?

Poleciliśmy co dwie godziny przysylac meldunki z naszej sieci Sluzby Pomiarow Skazen Promieniotworczych, do ktorej nalezalo 140 stacji w calym kraju. Szybko ustaliliśmy takze, ze fala radioaktywności przesuwa sie ze wschodu na zachod. Coś niedobrego musialo sie zatem wydarzyc w ZSRR.

Odetchnąl pan z ulgą?

Tylko troche. Nie wiedzieliśmy bowiem, czy to powazna awaria reaktora, atak terrorystyczny, a moze jakaś demonstracja sowieckich wojskowych, ktorzy chcą dokonac przewrotu.

Rosjanie o niczym was nie informowali?

A skąd! Mimo podpisanych umow milczeli jak grob.

A polskie wladze?

Nic nie wiedzialy.

Niemozliwe?!

Opowiem panu, jak nasz rząd dowiedzial sie o Czarnobylu. Okolo dziesiątej rano zlapalem za telefon i wykrecilem numer do gabinetu prezesa Panstwowej Agencji Atomistyki. Odebrala jego sekretarka. Prezesa nie ma – uslyszalem w sluchawce. A gdzie jest? – Nie wiadomo. Udalo mi sie namierzyc go w ośrodku badan jądrowych w Świerku. Oderwalem go na chwile do telefonu i mowie: Panie prezesie, mamy ogromny wzrost skazenia powietrza. Czegoś takiego w zyciu nie widzialem. Moze to byc wojna jądrowa, atak terrorystyczny albo wybuch reaktora. Jakie jest ?rodlo skazenia, bedziemy wiedzieli w ciągu dwoch godzin po zbadaniu probek powietrza. Sądze, ze w tej sytuacji powinien pan zawiadomic premiera.

Przejąl sie?

Zapytal: No dobrze, ale jeszcze nie wiecie, co to jest? To informujcie mnie – tak zakonczyl rozmowe. Mniej wiecej po godzinie mialem w reku wyniki analiz, z ktorych jednoznacznie wynikalo, ze ?rodlem skazenia jest reaktor. Dzwonie znow do Świerku. Ale pana prezesa juz tam nie ma. Nieobecny jest rowniez w siedzibie PAA w Warszawie. Rzucam wiec wszystko, wsiadam w samochod i jade do jego domu. Zastaje drzwi zamkniete na cztery spusty. Niech pan pamieta, ze byly to czasy PRL i nie moglem po prostu zwolac konferencji prasowej czy zadzwonic do gabinetu premiera.

Z pomocą przyszla moja malzonka, ktora jest profesorem paleontologii i czlonkiem Polskiej Akademii Nauk. Znala dobrze owczesnego sekretarza PAN prof. Zdzislawa Kaczmarka. Wtedy bylo to stanowisko rządowe, wiec mogl on kontaktowac sie bezpośrednio z premierem. Kaczmarek powiedzial tylko: Tak, wszystko rozumiem, natychmiast zawiadomie premiera. I tak tez zrobil.

Jak rząd zareagowal?

Przekonalem sie o tym, gdy po polnocy wrocilem do domu. O trzeciej nad ranem zbudzil mnie telefon: Pod pana domem czeka samochod rządowy, ktory zawiezie pana na narade do Komitetu Centralnego PZPR. Kiedy zjawilem sie w budynku KC (dziś mieści sie w nim Centrum Bankowo-Finansowe – przyp. red.), klebil sie juz tam tlum oficjeli i generalow. Ale glowna narada odbyla sie w gabinecie sekretarza KC Mariana Wo?niaka.

Kto w niej uczestniczyl?

Czlonkowie Biura Politycznego PZPR, rządu i Komitetu Obrony Kraju oraz prezes PAA. Ja i prof. plk Zenon Baltrukiewicz z Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii byliśmy jedynymi ekspertami w tym gronie.

O co pana poproszono?

O ocene sytuacji. Powiedzialem miedzy innymi, ze na razie nie musimy bac sie promieniowania.

Jak to? Przeciez odnotowaliście w CLOR wzrost skazenia powietrza o setki tysiecy razy?

To byl jedynie wzrost tzw. calkowitej aktywności beta w powietrzu, ktora stanowi wylącznie wska?nik alarmowy, sygnalizujący, ze dzieje sie coś niedobrego z radioaktywnością. Tego nie da sie prosto przeliczyc na dawke promieniowania pochlanianą przez ludzi. Natomiast dla czlowieka niebezpieczny jest radioaktywny cez i jod oraz promieniowanie gamma wielu innych radioizotopow. Jego dawki, jak sie okazalo, wzrosly wowczas tylko trzykrotnie i nie stanowily zadnego zagrozenia dla zdrowia. To dosyc skomplikowane i dlatego doskonale rozumiem pana zdziwienie – mnie rowniez przerazala informacja o wzroście promieniowania beta o 550 tys. razy, a przeciez wiedzialem, ze nie ma ono bezpośredniego związku z bezpieczenstwem ludzi.

Co wiec budzilo panskie najwieksze obawy?

Radioaktywny jod 131. Mogl on przedostac sie przede wszystkim do mleka, a stamtąd do tarczyc dzieci. Mieliśmy wowczas pelnie wiosny, wiec rolnicy juz wypuszczali krowy na ląki skazone radioaktywnym jodem z Czarnobyla. Dlatego najwazniejsza wiadomośc, ktorą chcialem przekazac wladzom, brzmiala: Trzeba jak najszybciej podac dzieciom stabilny jod, by uchronic je przed rakami tarczycy. Powiedzialem jeszcze coś: Do odpowiedniego postepowania potrzebne nam są informacje, ktorych nie posiadamy.

Jak zareagowano na pana postulat?

Glos zabral prowadzący narade Marian Wo?niak: To ja zadzwonie do mojego counterpart w Moskwie. Zapamietalem dokladnie jego wypowied?, bo uzyl angielskiego slowka counterpart, czyli odpowiednik. I grzecznie wyprosil wszystkich ze swojego gabinetu. Minelo jakieś 10 minut, gdy Wo?niak, wyra?nie poruszony, wyszedl do zebranych. On mi powiedzial, ze nic nie wie – oznajmil grobowym glosem sekretarz KC.

Rosjanin klamal?

Wtedy tak sądzilem. Dziś natomiast jestem niemal pewien, ze tamten facet w Moskwie jednak nie klamal. Oni nic nie wiedzieli, bo KGB bardzo szybko przerwala polączenia telefoniczne z Czarnobylem. Krąg osob we wladzach KPZR (Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego – przyp. red.), ktore zdawaly sobie sprawe, co naprawde sie wydarzylo, byl bardzo ograniczony. Ta ich paranoja sekretności przyniosla paralizujące skutki.

Czyli musieliście opierac sie tylko na wlasnych informacjach i domyslach.

Tak. W tej sytuacji byliśmy zmuszeni przyjąc najbardziej pesymistyczny wariant – ze dotrą do nas kolejne fale skazen. Trzeba wiec bylo jak najszybciej podac dzieciom jod w postaci plynu Lugola. Wladze zaakceptowaly ten postulat. Ponadto podjeto decyzje o zakazie wypasu bydla, a dzieciom zalecono picie mleka wylącznie w proszku albo skondensowanego z puszek.

Okolo szostej rano w KC pojawil sie gen. Wojciech Jaruzelski, owczesny I sekretarz PZPR. Mialem wrazenie, ze jest mocno przejety calą sytuacją. Poinformowal zebranych, ze w związku z awarią w Czarnobylu zostala powolana Komisja Rządowa pod przewodnictwem wicepremiera Zbigniewa Szalajdy.

Zaproszono pana do niej?

Tak, zostalem jej czlonkiem jako ekspert od skazen promieniotworczych.

Komisje Rządową wielokrotnie oskarzano o klamstwa i ukrywanie informacji o prawdziwej skali skazen w Polsce.

W ciągu pierwszych dwoch dni polityka informacyjna rządu rzeczywiście byla skandaliczna. Wraz z doc. Krzysztofem Zarnowieckim z CLOR, takze ekspertem komisji, przygotowaliśmy rzeczową informacje o poziomie skazen w kraju. Zostala ona zaakceptowana jako pierwszy oficjalny komunikat Komisji. Jakiez bylo moje zdumienie, gdy nastepnego dnia przeczytalem w gazetach calkowicie zmieniony tekst, na dodatek zawierający kompletne bzdury. Okazalo sie, ze nasz komunikat poddano „tworczej obrobce”, prawdopodobnie w Wydziale Prasy KC PZPR. Bylem wściekly. Na posiedzeniu Komisji 1 maja urządziliśmy z doc. Zarnowieckim karczemną awanture. Powiedzialem, ze takie postepowanie to skandal. Zapowiedzialem, ze ja i Zarnowiecki nie napiszemy juz zadnego komunikatu. Dodalem: Jezeli nie bedziemy podawali prawdziwych i pelnych danych, to stracimy zaufanie Zachodu, a nasz eksport zywności jest od niego calkowicie zalezny.

Podzialalo?

I to jak! W Komisji zasiadal przeciez minister handlu zagranicznego. Ostateczną decyzje podjąl wicepremier Szalajda – od tej pory wszystkie komunikaty dla prasy mają brzmiec dokladnie tak, jak uzgodni to Komisja. Dzieki temu skonczyly sie klamstwa na temat Czarnobyla.

Niedawno znany dzialacz opozycji solidarnościowej Henryk Wujec zarzucil na lamach „Gazety Wyborczej”, ze CLOR opracowal tajny raport na temat Czarnobyla i ukrywal prawdziwą skale skazen. Przyjaciel Wujca i pracownik CLOR Zbigniew Woloszyn chcial we wrześniu 1986 r. przekazac te dane opozycji, ale rzekomo zostal zamordowany przez SB.

Nie bylo zadnego tajnego raportu, a śmierc Zbigniewa Woloszyna nie miala związku z Czarnobylem. Dwukrotnie, przed i po 1989 r., badala ten przypadek prokuratura i nie potwierdzila podejrzen Henryka Wujca. Warto w tym miejscu przypomniec, ze raporty CLOR i Komisji Rządowej amerykanska agencja rządowa Food and Drug Administration uznala za „najbardziej przejrzyste i pozyteczne”. Po 1989 r. prezes Panstwowej Agencji Atomistyki powolal specjalny zespol mający ocenic dzialania wladz PRL w czasie katastrofy w Czarnobylu. Efektem jego prac byl 50-stronicowy raport, ktory konczy sie konkluzją, ze to, co zrobila Komisja Rządowa, bylo rzetelne.

Jednak prof. Andrzej Friszke, znany historyk, stwierdzil w wywiadzie dla dziennika „Zycie”, przeprowadzonym z okazji 15 rocznicy Czarnobyla, ze wladze PRL „calkowicie zlekcewazyly zagrozenie, ktorego skutki odczuwa do tej pory wiele osob, a cześc spośrod nich z powodu Czarnobyla zmarla. Nie podjeto zadnych specjalnych środkow ostrozności”.

Jest mi przykro... Nigdy nie bylem milośnikiem PRL, nie nalezalem do PZPR i mialem krytyczny stosunek do tamtej rzeczywistości. Ale fakty są takie, ze zaden inny rząd w Europie nie zachowal sie wowczas rownie odpowiedzialnie i sprawnie jak polski. Blyskawicznie przeprowadzona akcja podawania jodu, ktora zaczela sie juz 29 kwietnia po poludniu, jest stawiana za wzor dzialan w dziedzinie ochrony radiologicznej. Byla to najwieksza w historii medycyny akcja profilaktyczna dokonana w tak krotkim czasie. W ciągu zaledwie trzech dni 18,5 mln ludzi wypilo plyn Lugola, poniewaz akcją zostaly objete nie tylko dzieci. Wie pan, kiedy w ZSRR zaczeto podawac jod?

Nie.

Po miesiącu od wybuchu reaktora. Zresztą nawet w USA sluzby ratownicze nie byly w stanie szybko przeprowadzac podobnych dzialan. Kiedy w 1979 r. doszlo do powaznej awarii w elektrowni atomowej Three Mile Island, to Amerykanie dostarczyli jod okolicznej ludności dopiero po ośmiu dniach. Chcialbym rowniez prof. Friszke uświadomic, ze teraz tego typu akcja bylaby niemozliwa. Nie mamy przygotowanych zapasow jodu w aptekach, siec monitoringu skazen promieniotworczych poszla w rozsypke, a w CLOR, z powodu braku pieniedzy, cześc wykwalifikowanych pracownikow zostala zatrudniona na etatach ochroniarzy!

Wiele osob ma jednak do dziś pretensje do Komisji Rządowej, ze nie odwolala pochodow pierwszomajowych. Zaledwie trzy dni po katastrofie w Czarnobylu...

Podczas wspomnianej nocnej narady w KC PZPR sam rekomendowalem odwolanie pochodow oraz wyslanie na ulice polewaczek z wodą, zeby splukiwaly pyl, jak rowniez zabronienie dzieciom wychodzenia z domow. Nie zgodzono sie na to, tlumacząc, ze takie dzialania wywolają panike. I to byla jak najbardziej sluszna decyzja. Zresztą 1 maja nastąpil gwaltowny spadek skazenia powietrza w Polsce. Moge z pelną odpowiedzialnością powiedziec: niczyje zdrowie w naszym kraju nie bylo zagrozone z powodu Czarnobyla. Co wiecej, gdybym mial wowczas obecną wiedze na temat skali skazen i tego, co dokladnie wydarzylo sie w czarnobylskiej elektrowni, nie rekomendowalbym nawet podawania ludności plynu Lugola.

Naprawde nic nam nie grozilo?

Zupelnie nic. Dawka promieniowania, ktorą otrzymaliśmy, byla minimalna. Bez znaczenia dla zdrowia.

Podawanie jodu bylo wiec niepotrzebne?

Teraz sądze, ze tak. Zakladaliśmy jednak najgorsze i stosowaliśmy sie do, jak juz teraz wiemy, przesadnie ostroznych zalecen miedzynarodowych. Na pewno jednak unikneliśmy koszmarnych bledow popelnionych w ZSRR, gdzie zupelnie bezsensownie przesiedlono 336 tys. ludzi z tzw. terenow skazonych. Gdyby wladze sowieckie nie kiwnely palcem w bucie, doslownie nie zrobily nic dla ochrony ludności przed skutkami Czarnobyla, byloby to nieporownanie lepsze niz decyzje, ktore podjeto.

Ale przeciez caly świat jest przekonany, ze od promieniowania zginely tam tysiące ludzi, a ogromne tereny zostaly skazone na cale tysiąclecia. Do dziś wokol Czarnobyla istnieje zamknieta 30-kilometrowa strefa.

To są powtarzane od lat mity nie mające nic wspolnego z rzeczywistością. 30-kilometrową zone rzeczywiście utworzono, tylko nie wiadomo po co.

Pan chyba zartuje...

Mowie to z pelną odpowiedzialnością. To nie są moje wymysly. Prosze zajrzec do raportu Komitetu Naukowego ONZ ds. Skutkow Promieniowania Atomowego (UNSCEAR) z 2000 r. W dziedzinie skazen promieniotworczych i ich nastepstw dla zdrowia jest to najbardziej miarodajna instytucja na świecie, w ktorej zasiada ponad setka najwybitniejszych specjalistow z 21 krajow.

Co zatem mowi UNSCEAR?

Ze jedynie 134 pracownikow elektrowni bylo narazonych na bardzo wysokie dawki promieniowania, po ktorych rozwinela sie ostra choroba popromienna. W ciągu kilku miesiecy od katastrofy 31 osob zmarlo i są to jedyne śmiertelne ofiary Czarnobyla.

A nowotwory?

Raport UNSCEAR jasno mowi, ze nie ma zadnych naukowych dowodow, by wśrod ludności Ukrainy, Rosji i Bialorusi zwiekszyla sie liczba zachorowan na raka lub wystąpily inne choroby mogące miec związek z promieniowaniem. Stwierdzono natomiast ogromny wzrost chorob psychosomatycznych – zaburzen ukladow oddechowego, trawiennego i nerwowego. Co to oznacza? Ze ludzie panicznie bali sie i nadal boją zagrozenia, ktore nie istnialo.

Jaka wiec byla prawdziwa skala skazen?


W poblizu elektrowni jest niecaly kilometr kwadratowy tak skazony, ze tuz po wybuchu wyginely tam drzewa. Reszta tzw. zamknietej zony nadaje sie do zamieszkania, wlącznie z wysiedlonym i pustym do dziś miastem Prypec, polozonym 3 km od elektrowni czarnobylskiej. Poziom promieniowania jest tam taki jak w Warszawie. Na najsilniej skazonych terenach Bialorusi, Rosji i Ukrainy roczne dawki promieniowania, spowodowane katastrofą czarnobylską, wynoszą ok. 1 mSv (milisiwerta). Dla porownania, są rejony na świecie (np. we Francji, Brazylii i Iranie), w ktorych roczne naturalne dawki promieniowania z gleby i skal siegają dziesiątkow, a na nawet setek milisiwertow. Ludzie zyją tam od wiekow i cieszą sie dobrym zdrowiem. Nikomu nie przychodzi tez do glowy, by ich wysiedlac. Dodam, ze w Polsce w ciągu pierwszego roku po katastrofie dawka odczarnobylska wynosila 0,3 mSv.

A nowotwory tarczycy u dzieci?

UNSCEAR stwierdzil 6 lat temu, ze na terenach Rosji, Ukrainy i Bialorusi wykryto ok. 1800 rakow tarczycy u dzieci. Na szczeście nowotwory te są w okolo 95 proc. calkowicie wyleczalne. Nawet jednak te dane budzą liczne wątpliwości uczonych. Wspomne tylko o jednej: jest bardzo prawdopodobne, ze wzrost liczby rakow tarczycy na tzw. terenach skazonych to nie efekt promieniowania, ale skrupulatnych badan ludności, ktorych przed 1986 r. w ogole nie prowadzono. Wiele spośrod rakow tarczycy to tzw. nowotwory nieme, ktore do konca zycia nie dają zadnych objawow. Ludzie najcześciej są wiec zupelnie nieświadomi, ze mają raka. Dowiadują sie o tym dopiero wtedy, gdy wykonają specjalistyczne badania.

Czy raport UNSCEAR to jedyny dokument demaskujący czarnobylskie mity?

Nie, w 2002 r. cztery oenzetowskie organizacje – WHO, UNDP, UNICEF i UN-OCHA – sporządzily dokument, w ktorym piszą niemal to samo co UNSCEAR.

Skąd w takim razie wziąl sie przerazający mit Czarnobyla?

Ludzie nie tylko boją sie Czarnobyla, ale w ogole mają paniczny lek przed promieniowaniem. To zjawisko ma nawet swoją nazwe – radiofobia. Przeciez od atakow atomowych w Hiroszimie i Nagasaki straszono nas wojną atomową i jej przerazającymi skutkami związanymi z promieniowaniem. Ale ogromnie zawinili rowniez uczeni, bo bezkrytycznie, jak stado baranow, przyjeli za podstawe dzialania w ochronie radiologicznej tzw. hipoteze LNT.

Co to takiego?

We wczesnych latach 50. amerykanski uczony i noblista Hermann Muller przeprowadzil eksperyment dotyczący wywolywania zmian genetycznych przez promieniowanie. Bardzo silnymi dawkami naświetlal muszki owocowe i sprawdzal poziom uszkodzen ich DNA. W tych doświadczeniach wyszla mu prosta zaleznośc liniowa – im silniejsza byla dawka promieniowania, tym wiecej powstawalo mutacji w materiale genetycznym owadow. Stąd wyciągnieto wniosek, ze rowniez male dawki promieniowania są szkodliwe – jednak w ogole nie potwierdzono tego eksperymentalnie. Tak narodzila sie tzw. hipoteza LNT (linear non-threshold, czyli liniowo bezprogowa), mowiąca, iz nawet bliska zeru dawka promieniowania moze byc gro?na dla zdrowia. LNT zostala przyjeta jako podstawa bardzo restrykcyjnych przepisow w ochronie radiologicznej.

LNT okazala sie nieprawdziwa?

Calkowicie. Jeszcze w latach 60. sam w nią wierzylem, ale z czasem zaczely pojawiac sie wyniki badan dotyczące skutkow zdrowotnych malych dawek promieniowania. Na początku lat 80. bylo juz ponad 2 tys. prac naukowych na ten temat. Wskazywaly, ze male dawki promieniowania są nie tylko niegro?ne, ale mają wrecz pozytywny wplyw na nasze zdrowie.

Jak to mozliwe?

W toku ewolucji organizmy ssakow zostaly wyposazone w bardzo sprawnie dzialające mechanizmy naprawy uszkodzen w DNA spowodowanych przez rozne czynniki, znacznie bardziej toksyczne niz promieniowanie jonizujące. Są nimi przede wszystkim agresywne rodniki powstające wskutek metabolizmu tlenu. W ciągu kazdej sekundy naszej rozmowy powodują one ok. 2,2 uszkodzen DNA w kazdej z panskich i moich komorek. Te uszkodzenia są jednak natychmiast naprawiane. Natomiast średnia roczna dawka promieniowania naturalnego (pochodzi ono z kosmosu, gleby i licznych radioizotopow naturalnych obecnych w ciele czlowieka) powoduje w ciągu roku zaledwie 5 uszkodzen DNA w kazdej komorce.

Ale pan mowi nawet o pozytywnym wplywie malych dawek promieniowania.

Tak, bo pobudzają one mechanizmy obronne i naprawcze. Promieniowanie niejako zmusza organizm do bardziej skutecznej reakcji. To jest hipoteza tzw. hormezy radiacyjnej, ktora świetnie tlumaczy takie oto pozornie paradoksalne zjawisko – ratownicy z Czarnobyla, ktorzy otrzymali stosunkowo spore, ale niegro?ne dla zycia dawki promieniowania, są zdrowsi niz reszta populacji. To samo zaobserwowano m.in. wśrod pracownikow stoczni remontujących okrety podwodne z napedem jądrowym i wśrod lekarzy-radiologow.

Ale LNT nadal obowiązuje?

Tak, choc jest juz naukowym trupem. Zanim jednak zostaną zmienione absurdalne administracyjne przepisy ochrony radiologicznej, minie sporo czasu. Problemem są rowniez interesy rozmaitych grup – na ochrone radiologiczną wydaje sie dziś na świecie miliardy dolarow. Ktoś na tym zarabia i nie ma zadnego interesu, by utracic tak cenne ?rodlo dochodow.

Czy wlaśnie opierając sie na LNT prognozowano tysiące zgonow spowodowanych katastrofą czarnobylską oraz podejmowano decyzje o wysiedlaniu ludzi?

Tak. Np. w 1987 r. pojawil sie amerykanski raport, w ktorym przewidywalo sie 36 tys. zgonow na tzw. terenach skazonych bylego ZSRR. Dziś autorzy tego dokumentu bardzo sie wstydzą tych prognoz.

A kalekie dzieci, czesto pokazywane jako ofiary Czarnobyla?

To czysta manipulacja. Na tzw. terenach skazonych nie odnotowano zadnego wzrostu liczby urodzin dzieci z ciezkimi wadami rozwojowymi. Natomiast w kazdej populacji, od Warszawy po Hawaje, wystepuje ok. 3 proc. tego typu przypadkow. Wystarczy wiec pojechac z kamerą, sfilmowac dziecko, ktore np. przyszlo na świat bez rąk, i dodac komentarz, ze jest to ofiara Czarnobyla. Dziennikarze wielokrotnie postepowali w ten sposob.

Jaka byla reakcja na raport UNSCEAR?

Rosjanie podchodzą do sprawy racjonalnie, natomiast Ukraina i Bialoruś sie wściekly. I wcale im sie nie dziwie. Do krajow tych plynie nieustannie strumien pieniedzy z pomocy miedzynarodowej. Sama Ukraina do 2000 r. wydala na „usuwanie skutkow katastrofy” prawie 148 mld dol. Sporą cześc tej sumy pochlonely rozne ulgi, dodatki i renty wyplacane tzw. ofiarom Czarnobyla. W Rosji, na Bialorusi i Ukrainie naliczono bowiem az 7 mln osob rzekomo poszkodowanych przez promieniowanie. Tymczasem cztery agendy ONZ określily dotychczasowe postepowanie wladz jako bledne, pomoc finansową za zmarnowaną oraz zalecily calkowitą zmiane polityki spolecznej i zdrowotnej.

Zalecenia te zostaną zrealizowane?

A kto bedzie mial odwage odebrac milionom ludzi dodatki pieniezne i przywileje?

Czego wiec nauczyl nas Czarnobyl?

Ze energetyka jądrowa jest najbezpieczniejszym obecnie dostepnym ?rodlem energii. W Czarnobylu doszlo do najgorszej katastrofy, jaką mozna sobie wyobrazic w elektrowni atomowej. Na dodatek silownia Czarnobylska urągala wszelkim zasadom bezpieczenstwa. Ten obiekt byl jednym wielkim skandalem. Ale to nie wszystko. W nastepstwie wybuchu reaktora zostaly uwolnione do atmosfery ogromne ilości substancji promieniotworczych, ktore dotarly nawet na Antarktyde. I co? I nic. Zginelo 31 osob – mniej niz w zawalonej w styczniu br. hali w Chorzowie. Niebezpiecznie skazony zostal niecaly kilometr kwadratowy ziemi. To wszystko!

rozmawial Marcin Rotkiewicz

Prof. dr hab. Zbigniew Jaworowski z wyksztalcenia jest lekarzem radioterapeutą. Od 1970 r. przez 17 lat kierowal Zakladem Higieny Radiacyjnej w Centralnym Laboratorium Ochrony Radiologicznej. Obecnie jest przewodniczącym rady naukowej CLOR. Od 1973 r. reprezentuje Polske w Komitecie Naukowym ONZ ds. Skutkow Promieniowania Atomowego (UNSCEAR), ktoremu takze przewodniczyl w latach 1980–1981. Jest autorem kilkuset prac naukowych. Byl rowniez organizatorem 10 wypraw na lodowce prawie wszystkich kontynentow. Celem tych ekspedycji, finansowanych glownie przez amerykanską Agencje Ochrony Środowiska (EPA), bylo zbadanie poziomu zanieczyszczen atmosfery globu w ciągu ostatnich kilkuset lat.

Odpowiedz