Opowiadanie "Wszystko wydarzyło się nad ranem"

nasza tfurczosc: grafiki, muzyki i filmiki oraz dyskusje na temat dziel autorow niezwiązanych z nami

I INNE KLIMATY KULTOWE
Awatar użytkownika
Duch
Posty: 20
Rejestracja: 03 maja ndz 2015, 6:26 pm

Opowiadanie "Wszystko wydarzyło się nad ranem"

Post autor: Duch » 04 sie wt 2015, 11:52 pm

Wszystko wydarzyło się nad ranem.
Nomadzi ostrzelali karawanę, zabili część ochrony, przestrzelili opony w pojazdach. Pewni swej pozycji w zrujnowanych resztkach budynku na przedmieściach już przeliczali w myślach zysk z rabunkowego napadu. Myśleli, że to będzie łatwa robota.
Nie pomyśleli, że ktoś z karawaniarzy może mieć radio.
Pierwsze dwa pojazdy opancerzone z wyciem silników i zgrzytem zawieszenia wytoczyły się zza morza ruin. Wzniecając tumany kurzu zahamowały, chroniąc karawanę swymi masywnymi bokami. Z wewnątrz zajazgotała broń automatyczna, zadudniło wysłużone RPK znacząc mury ogromnymi kleksami odłupanego tynku. Nomadzi zdwoili wysiłki. Pofrunęły w powietrze bomby rurowe i koktajle Mołotowa, zapłonął ogień na burcie jednego z pojazdów, brzęknęła jękliwie szyba w drzwiach drugiego. Bandyci wznieśli okrzyk, coraz śmielej odgryzając się intruzom, którzy śmieli odgrodzić ich od ofiary.
Wtedy zza ruin wyjechało monstrum.
ZSU-57/2, pieszczotliwie zwana "Zsuszką" albo "Maszyną do szycia". Samobieżne działo przeciwlotnicze produkcji radzieckiej. Komu potrzebna taka technologia po zagładzie cywilizacji? Samolotów i śmigłowców wroga nie ma, przestworza znaczą czarnymi krechami jedynie zmutowane ptaki. Przeciwlotniczy sprzęt stracił na znaczeniu, przestał siać spustoszenie we wrażych szeregach.
Czyżby?
Dwa sprzężone automaty do zadawania mordu, kaliber 57mm, trzysta sztuk amunicji w dedykowanych pojemnikach. Umieszczone horyzontalnie na pace starej ciężarówki.
Jeśli nie możesz czegoś załatwić dyplomatycznie, zrób to siłą.
Automaty z ZSU zajazgotały jak demony z dna piekieł. Pociski wystrzelone ze sprzężonych automatów zaczęły mieszać. Mieszały w równych proporcjach ruinę, piach, nomadów jaki i wszystko co stanęło na ich drodze. Bandyckie morale pękło. Przypłaszczyli się do ziemi niczym arabskie dywany, starając się z całej siły przetrwać piekło.
Nic z tego.
Postrzał z broni automatycznej w zależności od kalibru pozostawia istotę ludzką z większą lub mniejszą dziurą w ciele, pozbawia kończyn, dekapituje. 57Mm pociski nie postawiają złudzeń. Pestki przystosowane do strącania z niebios samolotów, przemieniają człowieka w czerwoną mgłę i deszcz krwawych pozostałości, którego opady zaobserwować można było na przestrzeni paru metrów. Bandyci zaczęli umierać. Jeden uniósł się, w rozpaczliwym geście strzelając z pistoletu. Lufy ZSU niedbale zwróciły się ku niemu, nie przerywając ostrzału. Wnętrzności jak upiorny makaron zostały wykatapultowane z ciała nomada, by pokryć już i tak przerażonych towarzyszy bandyty. Kolejny uznał, iż jest na tyle zamaskowany na piętrze budynku, że będzie mógł spróbować zastrzelić operatora działa. Nic bardziej mylnego. Celny strzał z jednego z opancerzonych pojazdów zmiótł mu głowę z karku. Jak dziecko bawiące się dmuchawcem. Pff i człowiek stał się bezwładnym workiem mięsa.
-Dość.
Strzelec automatów ZSU ściąga dłonie ze spustów, wyciąga zatyczki z uszu, ociera osmaloną twarz.
-Panie majorze, jeśli można, ja już nie chcę obsługiwać tego kurestwa. Potem nie słyszę gdzie otwiera się piwo.
-Spokojnie. Nasz etatowy morderca wyjdzie ze szpitala to Cie zmieni.
Człowiek zwany majorem sięga po krótkofalówkę.
-Szpon-1 tu Maszyna, jak obserwacja?
Wsłuchuje się w odpowiedź dobiegającą przez urządzenie. Uśmiecha się.
-Dobra kapralu, zabezpiecz bydlaka. Z bandyterki zostało spaghetti. ODJAZD KURWA!
Opancerzone pojazdy ruszają, mimo odniesionych obrażeń i ledwo co zagaszonego ognia. Karawaniarze tłumnie wylegają ze schronienia, patrzą na małą kawalkadę uzbrojonych samochodów. Jeden z nich zaskoczony łapie w dłonie wyrzuconą z okna odjeżdżających samochodów ulotkę. Napis głosi:
"Dziękujemy za współpracę z BoB. Polecamy się na przyszłość. (zatknij ową ulotkę w ciele najbliższego denata)"

Odpowiedz